Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

Trzeci sezon „The Mandalorian” z potknięciami, ale nadal na wysokim poziomie [RECENZJA]

The Mandalorian to zdecydowanie „topka” wszystkich produkcji z uniwersum Star Wars. Chociaż należy pamiętać, że Andor stał się równym rywalem. Mimo wszystko, ja sam uwielbiam bardziej przygody Dina i Grogu. Nie uważam, że Mando jest najlepszą produkcją ze świata Gwiezdnych wojen, ale zdecydowanie jest w moim TOP 3. W swojej recenzji przyglądnę się bliżej najnowszej, trzeciej serii serialu o mandaloriańskim łowcy nagród. Uważaj, ponieważ w  tekście będą spoilery!

Jasna strona mocy

  • Rozwój Grogu, masa informacji
  • Odkupienie postaci Bo-Katan
  • Techniczna i jakościowa strona serialu
  • Poszerzenie świata Gwiezdnych wojen
  • Nowe miejsca i postaci

Ciemna strona mocy

  • Zaniedbanie relacji Din-Grogu
  • Skakanie po wątkach
  • Bo-Katan zdegradowała Dina jako głównego bohatera
  • Mizerne poprowadzenie postaci Moffa Gideona
  • Bezpieczny i mało zaskakujący finał sezonu

Trzeci sezon wypadł blado na tle dwóch poprzednich

Jon Favreau tworząc dwa pierwsze fenomenalne sezony, wysoko podniósł sobie poprzeczkę. Fani czekali na najnowszy sezon z ogromną niecierpliwością, ponieważ końcówka drugiego zostawiła ich z ogromną dozą niepewności. Dodatkowo nieco gorsza Księga Boby Fetta, jeszcze bardziej rozpaliła oczekiwania względem najnowszej serii. Tak jak napisałem wcześniej, pierwszy i drugi sezon były na tyle dobre, że trzeci jest bardzo szczegółowo do nich bardzo porównywany. Z tego powodu wypadł najgorzej. Głównie dlatego, że poprzednie finały były dużo bardziej emocjonujące. W trzecim sezonie zakończenie były zdecydowanie najgorsze, bezpieczne oraz zachowawcze. Dostaliśmy przyjemny happy-end, ja liczyłem na większe fajerwerki. Tak więc, jeśli chodzi o kolejność dotychczasowych odsłon serialu, najnowsza zajmuje ostatnie, trzecie miejsce w rankingu.

Fot. Pedro Pascal jak Din Djarin oraz Katee Sackhoff jako Bo-Katan

Trzeci sezon The Mandalorian opowiedział o Dinie Djarinie czy Bo-Katan?

Poprzednie sezony przyzwyczaiły widzów do tego, że to Din jest głównym bohaterem. Poszczególne odcinki opowiadały nam pojedyncze przygody Mandalorianina i Grogu. W najnowszym sezonie twórcy zaburzyli ten schemat. Przede wszystkim w tle, działa się intryga „większej sprawy”, dlatego Bo-Katan miała większą rolę do odegrania. Ucierpiał na tym Din, ponieważ czasem nie można było odróżnić, czy historia w odcinku dotyczy jego, czy przedstawicielki rodu Kryze. Na początku nie byłem fanem tego rozwiązania. Głównie dlatego, że ucierpiała na tym relacja na linii Din-Grogu. Jednak gdzieś w połowie sezonu, przekonałem się do postaci, w którą wcieliła się Katee Sackhoff. Najbardziej zaimponowała mi w siódmym odcinku pt. Zdrajcy, w momencie kiedy wyjawiła swoim rodakom prawdę, na temat upadku Mandalory. Wykazała się wtedy ogromną odwagą, wzięła na siebie całą winę, licząc się z tym, że wszyscy mogli się od niej odwrócić. Mimo wszystko rozumiem, że widzowie woleliby widzieć na ekranie więcej głównego bohatera, ze swoim małym zielonym przyjacielem. Ja sam wolałbym taką wersję, jednak akceptuję i podobała mi się ta, którą zaserwował widzom Jon Favreau.

Grogu jako Jedi czy Mandalorianin?

Zdecydowanie największym plusem trzeciego sezonu The Mandalorian jest rozwinięcie postaci Grogu. Podopieczny Dina dobrowolnie zrezygnował ze szkolenia na rycerza Jedi, które prowadził Luke Skywalker. Grogu postanowił wrócić do swojego największego przyjaciela i podążać drogą Mandalorian. Jednak na przestrzeni całego sezonu widzimy, że często umiejętnie i świadomie korzysta z mocy. W większości przypadków po to, żeby zaspokoić swój głód, ale przede wszystkim w celach obronnych. W samym finale udało mu się uratować życie Dinowi, podczas walki z pretoriańską gwardią. Na sam koniec został on oficjalnie uczniem swojego „ojca”. Bardzo mnie ciekawi jak dalej potoczą się losy, tego małego głodomora. Poznaliśmy także przeszłość Grogu, jak udało mu się przeżyć Rozkaz 66. Wszystko co było z jego udziałem, mi się jak najbardziej podobało.

Fot. Grogu

Technicznie i wizualnie The Mandalorian dalej na najwyższym poziomie

Cały sezon dalej był wybitnie przyjazny dla oka. Poznaliśmy kilka nowych lokacji, chociażby przenieśliśmy się na zniszczoną Mandalore. Odwiedziliśmy nowe, piękne miejsca takie jak planeta Plazir-15. Jakościowo i wizualnie twórcy dopieścili każdy odcinek. Akcja także zawsze robiła wrażenie, strzelaniny, bitwy myśliwców czy innych statków, robiły na mnie wrażenie tak jak wcześniej. Szczególnie odcinek piąty pt. Piraci był rewelacyjny pod tym kątem. To były Gwiezdne wojny, jakie uwielbiam najbardziej, rodem z Wojen Klonów. W takich momentach bawiłem się tak, jak podczas sensu Star Warsów przystało.

Główny wątek mógł zostać poprowadzony inaczej

Teraz przechodzę do rzeczy, które mniej mi się podobały w tym sezonie. Swój największy zarzut kieruję do twórców, odnośnie prowadzenia głównego wątku zjednoczenia się Mandalorian. Sezon zaczęliśmy standardowo od indywidualnych przygód Dina, natomiast kiedy zaczęła się pojawiać Bo-Katan, fabuła skręciła w dziwną stronę. Trzeci odcinek pt. Zgromadzenie to totalna odskocznia, za równo od przygód Dina, jak i całego głównego wątku. Wytłumaczenie i pogłębienie wątku Doktora Pershinga było ciekawe oraz kluczowe dla fabuły całego serialu, ale pojawiło się w złym momencie. Jesteśmy świadkami akcji z udziałem Bo-Katan i Dina, a zaraz nagle jesteśmy już na Coruscant. Twórcy postępowali w taki sposób podczas całego sezonu. Dokładnie tak samo było w odcinku szóstym pt. Najemnicy, rozkręcała się już główna intryga całej serii i znowu nagle główny duet, przenosi się na randomową planetę Plazir-15 , żeby wytropić wadliwe droidy. Owszem sama akcja w odcinku była świetna, poznaliśmy także nowy świat i nowych bohaterów, ale dla zachowania przejrzystości fabuły, takie skakanie po wątkach nie było dobre.

Fot. Kadr z serialu, na zdjęciu Din Djarin, Zbrojmistrzyni, Paz Vizsla oraz Bo-Katan

Dla mnie, również słabym ogniwem w tym sezonie był Moff Gideon. Do siódmego odcinka jego „ucieczka” była tylko w domysłach widzów, kiedy już się pojawił, nie odegrał zbyt znaczącej roli. Szkoda, ponieważ Moff był wcześniej świetnym mrocznym antagonistą. W tym sezonie jego wątek został strasznie spłycony. Końcowy pojedynek z Bo-Katan, także nie należał do najlepszych. Spuścił jej manto, a i tak oczywiście musiał zginąć. No właśnie, nawet ta sama jego śmierć, była strasznie banalna i szybka. To tylko pokazuje, że twórcy chyba już mieli dość Moffa i postanowili go usunąć. Bardzo mi się to nie spodobało, potencjał na rozwój mrocznego lidera resztek sił imperialnych był znacznie większy.

Fot. Giancarlo Esposito jako Moff Gideon

Świetne rozszerzenie świata Gwiezdnych wojen

Tak jak pisałem wcześniej, poznaliśmy wiele nowych miejsc, bohaterów itd. Dla mnie najciekawsze były nawiązania do moich ukochanych Wojen Klonów, oczywiście sam wątek Mandalorian jest mi znany doskonale z tych animacji, jednak w trzecim sezonie, bardzo wiele razy pojawiały się wątki z Clone Wars. W siódmym odcinku po raz pierwszy pojawiła się w rozmowie postać Wielkiego Admirała Throwna, który ma pojawić się w serialu Ahsoka w sierpniu tego tego roku. Wprowadzenie gwardii pretoriańskiej, także było dużym smaczkiem dla fanów, ale przede wszystkim poznaliśmy jeszcze lepiej świat i tradycje Mandalorian, ponieważ to głównie przecież chodzi o nich.

Bezpieczne zakończenie i powrót do korzeni

Zakończenie całego sezonu było mało zaskakujące. Twórcy postawili na bezpieczną i przewidywalną akcję. Wszystko nie było złe, ale ja od Star Wars zawsze oczekuję większych fajerwerków. Cały sezon prowadził do zjednoczenia się Mandalorian. To się oczywiście udało. Była to zupełnie inna odsłona przygód Mando. Podobała mi się ta seria, jednak wolałem te poprzednie. Dlatego liczę gorąco na to, że końcowe sceny są zwiastunem powrotu do korzeni. Czyli, że dalej będziemy oglądali solowe przygody Dina i Grogu. Produkcja czwartego sezonu została potwierdzona. Według raportu portalu Making Star Wars zdjęcia rozpoczną się w październiku tego roku.

Razem z red. Mikołajem Łukaszykiem, nagrywaliśmy także podcast, do którego odsłuchania serdecznie zapraszam:

Moja ocena trzeciego sezonu The Mandalorian to solidne 7/10. 

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Dawid Micał

Dawid Micał

Młody żurnalista z Rzeszowa. Redaktor naczelny studenckiego magazynu Nowy Akapit. Uwielbia oglądać postmodernistyczne, fantastyczne oraz polskie kino. Natomiast jego ulubione uniwersum to Star Wars. Interesuje się filmoznawstwem, czytaniem biografii oraz historią. W wolnej chwili lubi oglądać każdy sport. Dlatego tworzy podcast „Rozmowy Na Pół Gwizdka”, który możecie znaleźć na Spotify.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy