Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

„Zadzwoń do Saula!” – sezon 6, odcinek 8 [RECENZJA]. Koniec pewnej epoki?

Po sześciotygodniowej przerwie na anteny AMC i do oferty Netfliksa powróciło „Zadzwoń do Saula”. „Point and Shoot” rozpoczyna ostatni blok emisji serialu, który składać się będzie z zaledwie sześciu odcinków. Twórcy doskonale zdają sobie sprawę, że nieuchronnie zbliżają się do końca opowieści i wykorzystują dany im czas do cna, przyszedł bowiem czas na domknięcie najważniejszych wątków. Dlatego też w premierowym odcinku, którego akcja rozgrywa się tuż po mocnym clifhangerze z „Plan and Execution”, dochodzi do długo oczekiwanej przez fanów konfrontacji – konfrontacji stawiającej wyraźną cezurę w dotychczasowej narracji i życiu głównych bohaterów. Można by wręcz pokusić się o stwierdzenie, że wraz z nadejściem napisów końcowych w 8 odcinku 6 sezonu dochodzi w „Better Call Saul” do zakończenia pewnej istotnej epoki w życiu nie tylko Jimmy’ego i Kim, ale również Gusa. Lecz „Point and Shoot” to nie tylko doskonała kontynuacja historii – mające w odcinku miejsce wydarzenia rzucają również nowe światło na świat znany nam z „Breaking Bad”, nadając dodatkowej głębi postaci Saula. Wszystko to sprawia, że „Zadzwoń do Saula!” umacnia swoją pozycję jako wartościowy prequel, którego powstanie uczyniło poprzedni serial w uniwersum Vince’a Gilligana i Petera Goulda jeszcze lepszym.

Uwaga! Tekst zawiera spoilery z seriali „Better Call Saul” oraz „Breaking Bad”

Akcja nowego odcinka rozgrywa się w czasie rzeczywistym począwszy od momentu, w którym zakończył się poprzedni, przez co mamy do czynienia z czystą, wartką akcją trwającą około pięćdziesięciu minut. Wątki kartelu bezpośrednio łączą się z losami Jimmy’ego i Kim, dzięki czemu znika charakterystyczne dla większości poprzednich odcinków wrażenie, że oglądamy dwie niezależne od siebie produkcje – przywodzi to na myśl zeszłosezonowego „Bagmana”, gdzie również doszło do tak kolizyjnego zderzenia obu światów. Lalo – po zamordowaniu niewygodnego świadka, Howarda – planuje posłużyć się Kim i Jimmym, aby wykurzyć z kryjówki Gusa. Sprawia to, że widz od samego początku – podobnie jak bohaterowie – rzucony jest w samo sedno akcji, nie mając nawet czasu na pogodzenie się ze  nagłą śmiercią Hamlina. „Plan and Execution” to jeden z tych odcinków jak breaking-badowy „Ozymandias” – nie dający nam wytchnienia od początku do końca. I, oczywiście, rozwiązanie wątku Lalo i Gusa było już na tym etapie do przewidzenia, zważywszy na pozycję Fringa w świecie „Breaking Bad” – to, co jednak najciekawsze dzieje się w 8 odcinku, ma miejsce między wierszami.

Po pierwsze – wątek traumy Kim i Jimmy’ego przebiega dokładnie tak, jak przewidywałem w swoim artykule, w którym spekulowałem, co może wydarzyć się w 6B. Poczucie winy związane ze śmiercią Howarda, ale i zagrożenie życiem ze strony Lalo będą prześladować ich do końca życia, Jimmy wypracował jednak już do tego momentu konkretne narzędzia radzenia sobie z własnymi emocjami – czyli personę Saula Goodmana. Widać to doskonale w chwili, gdy nakłania Salamancę do zmiany planów w pierwszych minutach odcinka; Jimmy wypiera ze świadomości drastyczne zdarzenia sprzed sekundy, aby chronić Kim w najlepszy znany mu sposób: stosując perswazyjny dialog. Nawet Gus jest pod wrażeniem, gdy w dalszej części Kim informuje go, że Lalo zmienił swoje plany, ponieważ Jimmy… zwyczajnie go przegadał. Niepozorny, szemrany prawnik z Albuquerque przegadał jedną z najgroźniejszych postaci w całym uniwersum „Breaking Bad”. Takie właśnie będzie modus operandi postaci Goodmana przez resztę życia, i to właśnie takiego Saula znamy z interakcji z Waltem i Jesse’em – niewygadanego cwaniaka, który pod maską zblazowanego klauna skrywa poczucie winy w związku z pośrednim spowodowaniem śmierci Howarda i zniszczeniem jego reputacji w oczach opinii publicznej. Zwłaszcza, ze pieniądze z ugody Sandpiper są ostatnim, czego Jimmy potrzebuje, aby w pełni rozkręcić swoją karierę „prawnika kryminalnego”. Pieniądze, które zdobędzie wraz z Kim poprzez całkowicie zniszczenie drugiego człowieka.

Bob Odenkirk i Tony Dalton w roli Jimmyego McGilla i Lalo Salamanci

Lecz właśnie – Jimmy ucieknie w „saulowanie”, ale co stanie się z Kim? Czy ona również będzie w stanie udawać, że nic się nie stało i jak gdyby nigdy nic wróci do pracy w sądzie? Jimmy ma w tym poniekąd doświadczenie – podobnie w wir pracy popadł wcześniej po samobójstwie Chucka, Wexler zdaje się jednak zdecydowanie bardziej wstrząśnięta i zachwiana. Zwłaszcza, że w pierwszej kolejności była gotowa zrealizować szalony plan Lalo, aby strzelić do Gusa – gdyby nie powstrzymał jej Mike, bardzo możliwe, że zamordowałaby niewinnego człowieka. To idealnie pokazuje stan psychiczny bohaterki – bohaterki, która nie cofnie się przed niczym, aby ratować Jimmy’ego, nawet jeśli znaczy to złamanie wszystkich dotychczasowych, kierujących jej życiem moralnych zasad. Myślę, że poczucie winy pogrąży Kim do tego stopnia, że doprowadzi to do jej rozstania z McGillem; w momencie, gdy Lalo jest out of the picture, raczej umarła większość teorii, że twórcy postanowią ją uśmiercić.

Jeżeli już mowa o Lalo – cóż, kreacja Tony’ego Daltona trzymała nas w niepewności do samego końca. Wielka szkoda, że tak istotna postać zginęła w rozczarowująco prosty sposób – dobrze pasuje to jednak do postaci Eduardo, którego zgubiła własna psycha. W momencie śmierci Lalo serial pożegnał się ze swoim głównym źródłem konfliktu – tym bardziej więc ciekawe, co twórcy przygotowali nam na końcowe 5 odcinków. Domknięty został również wątek Gusa, który – zgodnie ze swoją obietnicą – skutecznie prowadzi osobistą wendetę w stronę całej rodziny Salamanców. Jego przemowa do kamery zrobiła ogromne wrażenie, zwłaszcza mając w pamięci ostateczne rozstrzygnięcie losów Gustavo w 4 sezonie „Breaking Bad”. Jedno jest pewne – rozwój postaci Fringa został zakończony i jest on już na prostej drodze do stania się bezwzględnym, wyrachowanym przeciwnikiem Walta, jakiego znamy. Czas, aby nowy, pewny siebie Gus umocnił swoją pozycję przed Donem Eladio, co pewnie wydarzy się w kolejnym odcinku.

„Point and Shoot” to emocjonująca jazda bez trzymanki, która kończy pewną istotną erę w serialu Gilligana i Goulda – a jednocześnie to rewelacyjny kawałek telewizji, doskonale napisany i odegrany. Jestem niezwykle ciekawy, co twórcy przygotowali nam na finałowe 5 odcinków całego serialu. Jedno jest pewne: światy Saula Goodmana i Waltera White’a są już bliżej siebie, niż kiedykolwiek wcześniej. Jeżeli kolejne odcinki utrzymują dotychczasowy poziom szóstego sezonu, „Better Call Saul” będzie można z łatwością nazwać serialem z jednym z najbardziej satysfakcjonujących zakończeń; ba, jedną z najlepszych produkcji telewizyjnych, jakie powstały w ogóle.

9/10

Zobacz również moje przewidywania o finałowym sezonie:

„Zadzwoń po Saula!” – co czeka nas w finałowych odcinkach serialu?

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Picture of Robert Solski

Robert Solski

Student czwartego roku polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim i eskapista, który tak samo jak filmy pożera książki, a ostatnio też coraz częściej gra – i wirtualnie, i planoszowo. Stara się oglądać jak najwięcej kina niezależnego, usilnie jednak przeszkadza mu w tym słabość do blockbusterów i seriali. Lubi pisać o wszystkim, co go otacza – zwłaszcza o popkulturze.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy