Kącik Popkultury

„Biały Lotos” – sezon 2, odcinek 5. Wiatr w fabularnych żaglach [RECENZJA]

Wraz z piątym odcinkiem, 2 sezon „Białego Lotosu” nabrał już w pełni wiatru żagle. Nowy epizod „Sicily” jest nie tylko najbardziej udanym dotychczas odcinkiem całego sezonu, ale i jednym z lepszych całej antologii. Błyskotliwy scenariusz energicznie przeplata ze sobą wszystkie najważniejsze wątki, z których każdy błyszczy i nie tylko zaostrza apetyt na więcej, ale i oferuje nam sporo interesujących, długo wyczekiwanych konfrontacji. Dużo w „That’s Amore” humoru, napięcia i satysfakcjonujących dialogów, co sprawia, że godzinny czas trwania mija w okamgnieniu. Mike White ciekawie odkrywa też kolejne warstwy charakteru postaci, dając nam nieco szersze spojrzenie na wydarzenia z poprzednich tygodni. A wszystko to w oczekiwaniu na rozwikłanie finałowej tajemnicy, która z odcinka na odcinek rysuje się w coraz bardziej szalonych barwach. „Biały Lotos”, sezon 2, odcinek 5 – zapraszam do recenzji.

Uwaga! W tekście znajdują się spoilery zarówno z dotychczasowych odcinków drugiego sezonu „Białego Lotosu”, jak i ocenianego piątego, całości pierwszego sezonu oraz zwiastuna zapowiadającego „Sicily”.

Zacznijmy, tradycyjnie, od wątku Ethana i Harper, który – o dziwo – już w pierwszych minutach przynosi nam rozwiązanie „intrygi gumkowej” z „In The Sandbox”. Ethan po prostu znajduje pozostawione przez Harper opakowanie po prezerwatywie i – po kilku zdaniach nieporadnej obrony – w końcu wyznaje żonie prawdę o wydarzeniach, które miały miejsce pod jej nieobecność. Harper, jak można było się spodziewać, jest wściekła. I słusznie – to dosyć zabawne, gdy wiodącym argumentem obronnym jej męża na to, że zażył narkotyki i pozwolił Cameronowi sprowadzić do ich pokoju prostytutki, z którymi później spółkował na ich wspólnym łóżku, są słowa: „ale przecież ja nic nie zrobiłem”. Co więcej: Ethan twierdzi, że Harper powinna być wręcz z niego dumna, że nie uległ otaczającym go cielesnym pokusom. Oczywiście jako widzowie dobrze wiemy, że sytuacja nie jest zerojedynkowa – Ethan okazał się po prostu zbyt słaby, żeby postawić się Cameronowi, zanim wieczór wymknął się spod kontroli – ale zatajanie prawdy przed Harper przez tyle czasu i zmiana narracji na swoją korzyść po tym, jak zostało się przyłapanym na kłamstwie, chyba nigdy nie jest dobrym pomysłem; zwłaszcza wobec własnej partnerki. Co jednak wypada jeszcze ciekawiej, to późniejsze, prowokacyjne zachowanie Harper, która pozbywa się wszelkich hamulców w interakcjach z Cameronem i Daphne. Aubrey Plaza doskonale wciela się w zblazowanego (i stale podchmielonego) podżegacza konfliktu między grupą, dzięki czemu sprawnie podpuszcza Ethana do zabrania głosu i podkreślenia swojej materialnej wyższości wobec dawnego współlokatora, który ewidentnie próbuje coś uszczknąć z jego dobrej sytuacji. To świetna, satysfakcjonująca scena, na którą czekałem od samego początku – a to z pewnością jeszcze nie koniec tych gierek, widzimy bowiem jak na dłoni, że Cameron (zgodnie ze słowami Ethana) jest kompulsywnie zainteresowany Harper, co bohaterka z pewnością sprawnie wykorzysta w finałowych odcinkach.

Biały Lotos sezon 2 odcinek 5 – Ethan i Harper

Czy małżeństwo jej i Ethana jest jeszcze do uratowania i opuszczą oni Biały Lotos podobnie jak małżeństwo Mossbacherów z poprzedniego sezonu – świadomi swoich wad i niezdrowych zachowań, ale zdeterminowani, by nad nimi pracować? Cóż, przekonamy się; na ten moment sądzę, że jest na to spora szansa. Przede wszystkim dlatego, że w przeciwieństwie do Daphne i Camerona nie mają oni już przed sobą sekretów, a Ethan – ewidentnie zazdrosny o Harper – najpewniej zrobi coś, co udowodni, że mimo tego, jak zachowuje się większość sezonu, nie jest wobec niej obojętny (w zwiastunie zapowiadającym sezon widzimy m.in. scenę jego walki z Cameronem w morzu – wątpię, że skończy się to zgonem któregokolwiek z bohaterów, ale na pewno będzie ważnym elementem fabularnym). Jasne, są lepsze, zdrowsze sposoby na okazywanie sobie afektu, niż prowokacja i wynikająca z niej przemoc, ale zarówno Ethanowi, jak i Harper przyda się na tym etapie związku nieco szczerych odruchów. Studium relacji, jaką za pomocą tych bohaterów przedstawia nam Mike White, nie przestaje mnie zaskakiwać – niby bohaterowie nie są stawiani przed specjalnie wymyślnymi przeszkodami, a mimo tego scenariusz raz za razem wydobywa z tych postaci kolejne niuanse i społeczne komentarze na temat kondycji związków pozbawionych podstawowej komunikacji.

Interesujący rozwój zalicza też nowa relacja Albiego – przy okazji poprzedniej recenzji zastanawiałem się, jak długo Lucia będzie ukrywała przed nim swoją profesję. I jak widać, niepotrzebnie – zostaje to rozwiązane w pierwszych minutach odcinka. Lucia sprytnie owija sobie wokół palca najmłodszego członka rodziny Di Grasso, który pada ofiarą własnej „rycerskości”. To całkiem zabawne, że postać jawnie pogardzająca wzorcami męskich członków swojej rodziny wpada w dokładnie tę same zachowania, co oni – a nawet gorsze, bo Albie zdaje się darzyć Lucię bliższym uczuciem i spędza z nią większą część swojego wolnego czasu, ślepy na jej potencjalne, finansowe intencje. W jego mniemaniu nie jest to jednak nic niewłaściwego – w końcu „pomaga ofierze opresyjnego systemu”; nie korzysta z usług seksualnych, tylko spędza czas z miłą dziewczyną, która to pewnie nienawidzi tego, co robi, ale jest prześladowana przez swojego alfonsa. Wspominanie „Alesso” to zdecydowanie najzabawniejsze momenty odcinka i jestem ciekawy, jak bardzo Albie posunie się w swojej białorycerskości względem nowego obiektu zainteresowań. Mam wrażenie, że koniec końców odrzucony przez Portię student Stanfordu będzie jedną z postaci tragicznych tego sezonu – zwłaszcza gdy dowie się, że jednym z poprzednich klientów Lucii był Dominic. Nie ukrywam jednak, że coraz bardziej mi chłopaka szkoda – tydzień na Sycylii nie należy do jego najbardziej udanych okresów pod kątem życia miłosnego. A co z tego wszystkiego ma Lucia? Najpewniej złoty bilet do Los Angeles, o którym wspominała w pierwszych odcinkach.

Biały Lotos sezon 2 odcinek 5 – Lucia w rozmowie z Albiem

A jak już mowa o Dominicu – jest go w odcinku mało, ale bohater odgrywany przez Michaela Imperioliego zalicza świetnie napisaną, choć krótką konfrontację z najstarszym z Di Grassów, Bertem. Mike White doskonale bawi się dialogowo figurami osób, którzy zdają sobie sprawę z własnych wad, ale albo nie przyjmują swoich występków do wiadomości, żyjąc w bańce obłudy (jak Bert), albo usilnie nie biorą za nie odpowiedzialności (jak Dominic), włączając w to jeszcze dodatkowo czynnik dysfunkcyjnych patologii przekazywanych z pokolenia na pokolenia. Znakomicie napisana scena – i nie jedyna w tym odcinku. Na uwagę zasługuje też rozmowa cichej bohaterki tego sezonu, Daphne, wraz z Harper, gdy ta pierwsza daje wprost do zrozumienia, jak radzi sobie w nie tak idealnej relacji z Cameronem. Odsłania tym samym przed widzem kolejną warstwę swojego charakteru, potwierdzając ostatecznie, że obie kobiety są w gruncie rzeczy do siebie bardzo podobne – nawet, jeśli Harper z początku myślała zupełnie inaczej. Ostatnią pojedynczą, złotą sceną na moim osobistym piedestale jest interakcja między Mią a Valentiną, kiedy ta pierwsza na moment odsłania twardy mur ochronny menadżerki i nakłania ją, aby zgodziła się na zastępstwo Mii za przebywającego w szpitalu Giuseppe. Valentina jawi nam się jako niezrozumiana kobieta z potrzebą bliskości, której nikt nie okazuje tak upragnionego, płciowego zainteresowania – manipulacja Mii odnosi więc sukces i zmiękcza nieco jej serce. Trzy krótkie sceny, z których każda trwa może trzy, cztery minuty, ale niezwykle treściwe, gdyż dostarczają nam masy informacji o bohaterach albo upewniają nas w posiadanej już wiedzy. Wszystko to oczywiście nie zmienia faktu, że obsada główna składa się przede wszystkim z okropnych ludzi – jak to już w „Białym Lotosie” bywa –  ale cieszy mnie, że bohaterowie w pełni stoją na własnych nogach, nawet jeśli na początku wydawali się powieleniem podobnych archetypów, co w poprzedniku.

Nie sposób nie wspomnieć też o wątku Tanyi, która skorzystała z zaproszenia Quentina i w towarzystwie Portii udała się do Palermo. I najpewniej rację mieli wszyscy, którzy podejrzewali queerowych kompanów o złe zamiary – Quentin wygłasza złowieszczą, nieoczywistą przemowę niczym czarny charakter w filmach o Bondzie, a chwilę później dowiadujemy się, że Jack, jego domniemany siostrzeniec, bierze udział w podróży w charakterze jego sexworkera. Stawia to pytania nie tylko o prawdziwe zamiary Quentina wobec Tanyi, ale też o rolę w tym wszystkim właśnie Jacka, który najpewniej miał za zadanie zająć czymś Portię, aby uśpić jej podejrzenia i odłączyć ją od Tanyi (w czym spisał się na medal). Co będzie dalej? Ciężko przewidzieć, ale nie trudno sobie wyobrazić, że jedno ze znalezionych ciał może przydryfować na Sycylię właśnie z Palermo – Tanya i Portia, według oryginalnych planów, mają zostać tam jeszcze dzień. Mam z tym wątkiem nieco problem – jest on interesująco skonstruowany, ale przez to, jak budowana od początku jest Tanya, ciężko poczuć mi jakikolwiek strach o jej losy. To udany comic relief przeniesiony do drugiej serii, cliffhanger jest super, ale… Tanya nie ma już widzowi niczego nowego do zaoferowania. Może właśnie dlatego to między innymi jej ciało zostanie znalezione w finale? W zwiastunie sezonu widzieliśmy scenę, w której pewna blondwłosa postać (najpewniej Tanya) znajduje broń. Czy to znaczy, że niedługo czeka nas gwałtowny rozwój akcji, a cała wycieczka do Palermo została odgórnie zaplanowana, aby wykorzystać Tanyę, przejąć jej majątek i (być może) ją zabić? Wielu fanów podejrzewa, że w spiskowanie wobec małżonki zamieszany jest również Greg, ale na razie nie chcę w to wierzyć – wydaje mi się to nieco zbyt grubymi nićmi szyte jak na „Biały Lotos”, gdzie wszelkie zwroty akcji są raczej wypadkową dogodnych okoliczności, a nie masterplanem rodem z telenoweli. Ale kto wie – na ten moment wydarzyć się może wszystko i nie zdziwię się, jak kolejny odcinek obróci całą historię o kilka dodatkowych stopni podobnie, jak zrobił to właśnie piąty.

Biały Lotos sezon 2 odcinek 5 – Daphne w rozmowie z Harper

Piąty odcinek „White Lotus: Sicily” to przykład bardzo dobrej telewizji, która niweluje większość słabych elementów poprzednich epizodów. Historia wciąga, a żadna ze scen nie jest zmarnowana, przez co „That’s Amore” ogląda się wartko i z dużą dozą przyjemności. Czekam na więcej i jeśli taki poziom utrzyma się do końca, to niewykluczone, że druga seria całościowo pobije w moich oczach swojego – i tak znakomitego – poprzednika. Z początku ciężko było mi się przekonać do okołoseksualnej tematyki każdego z wątków, ale na tym etapie jestem usatysfakcjonowany z tego, jak scenariusz rozwija wszystkie historie i raz za razem dodaje jej kolejne warstwy. Więcej!

Zalety

  • świetny scenariusz, który jeszcze bardziej pogłębia charaktery poszczególnych postaci
  • każda scena coś wnosi
  • dobry balans między obyczajowością, a komedią
  • reżyseria i udana napięciowość w wielu wątkach
  • świeżość wynikająca z przeniesienia części akcji do Palermo

Wady

  • wątek Tanyi jest interesujący, ale sama bohaterka – zwłaszcza na tle reszty – zdaje się nie mieć już nic nowego do zaoferowania dla historii

8,5/10

Zobacz również moje recenzje poprzednich odcinków:

„Biały Lotos” – sezon 2, odcinki 1-2. Sycylijski stół rozmaitości… pełen resztek [RECENZJA]

„Biały Lotos” – sezon 2, odcinek 3.  Wzrost (seksualnego napięcia) [RECENZJA]

„Biały Lotos” – sezon 2, odcinek 4.  Jaki ojciec, taki ojciec i syn [RECENZJA]

Podabał ci się artykuł? Udostępnij

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Paweł
Paweł
1 miesiąc temu

Jednak Albie chyba rzeczywiście nie korzysta z usług seksualnych, przecież jej nie płaci?

O Autorze

Robert Solski

Robert Solski

Student czwartego roku polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim i eskapista, który tak samo jak filmy pożera książki, a ostatnio też coraz częściej gra – i wirtualnie, i planoszowo. Stara się oglądać jak najwięcej kina niezależnego, usilnie jednak przeszkadza mu w tym słabość do blockbusterów i seriali. Lubi pisać o wszystkim, co go otacza – zwłaszcza o popkulturze.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy