Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

„Najlepszy rzut Changa”. Kolejny przyjemny film o koszykówce [RECENZJA]

Disney po raz kolejny zabrał się za wyprodukowanie filmu o koszykówce. Po dobrze przyjętej biografii fabularnej braci Antetokounmpo (o filmie pisaliśmy tutaj) a także po dwóch sezonach serialu „Drużyna” przyszła pora na film familijny „Najlepszy rzut Changa”, który wprowadza widza w świat tego co w koszykówce jest najbardziej spektakularne – w świat dunków.

Chang (Bloom Li) to niski azjatycki licealista, który uwielbia koszykówkę. Jego idolem z parkietu jest Kobe Bryant i marzy by być kiedyś takim jak on. Chciałby grać tak samo jak Kobe i tak jak Kobe robić dunki. Problemem jest jednak jego wzrost, ponieważ przy 172 cm ciężko będzie mu tak wysoko skakać. Nie wierzy w siebie na tyle by dołączyć do szkolnej drużyny koszykówki. Jego największym rywalem, a zarazem byłym przyjacielem, jest Matt (Chase Liefeld) czyli szkolna gwiazda koszykówki. Gdy w szkole pojawia się Kristy (Zoe Renee) staje się ona obiektem westchnień obu chłopców. Ich wzajemne zatargi oraz chęć zdobycia serca dziewczyny doprowadzają do tego, że zakładają się o to czy Chang zrobi wsad do kosza. Zaczyna się więc szaleńcza walka z czasem, by w 10 tygodni poprawić formę oraz nauczyć się robić dunki. W drodze do celu towarzyszą Changowi Kristy, jego przyjaciel Bo (Ben Wang) oraz Deandre (Dexter Darden) – były koszykarz, dwukrotny MVP ligi estońskiej a obecnie pracownik sklepu z elektroniką, który w wolnym czasie zajmuje się kręceniem koszykarskich filmików na YouTube. Zgadza się pomóc Changowi i staje się jego prywatnym trenerem.

Najlepszy rzut Changa
Dexter Darden oraz Bloom Li w filmie „Najlepszy rzut Changa”

„Najlepszy rzut Changa” to nie jest film wybity, ale na pewno świetnie wpasowujący się w typowy kanon filmów Disney’a dla młodzieży. Oglądając go czuć vibe filmów fabularnych granych kilkanaście lat temu na Disney Channel. Mnie to bardzo cieszy. Choć zdecydowanie nie wpasowuje się już w target odbiorców tego filmu, to jednak bawiłam się całkiem dobrze. Poza tym dobrze zadziałał na mnie morał i przekaz tego filmu, a to znaczy, że jeszcze lepiej powinna odebrać go młodzież, dla której produkcja ta jest dedykowana. Film jest dosyć przyjemny w odbiorze. Fabuła nie jest skomplikowana a fakt, iż film trwa lekko ponad półtorej godziny nie pozwala się przy nim zmęczyć. Zresztą, subiektywnie twierdzę, że jest to najlepszy format dla tego typu filmów. Coraz częściej łapię się na tym, że męczą mnie kobyły, nawet te najbardziej wybitne. Ta długość to również idealny format dla młodzieży właśnie, która może częściej się rozpraszać. Na plus zasługuje również montaż, ponieważ niektóre ze scen wyglądają naprawdę spektakularnie. Zwłaszcza te, które przedstawiają grę w kosza oraz robienie efektownych dunków. Bardzo lubię, gdy filmy proponują ciekawą kolorystykę zdjęć, zwracałam już na to przy okazji recenzji filmu „Rzut życia” gdzie barwa kolorystyczna bardzo mi się spodobała i miała olbrzymi wpływ na odbiór tej produkcji.

Najlepszy rzut Changa
Kadr z filmu „Najlepszy rzut Changa”

Niestety, jak już wspomniałam wyżej, nie jest to film wybitny. Duży minus możemy postawić przy grze aktorskie ze szczególnym wyróżnieniem głównego bohatera. Bloom Li zmęczył mnie niemiłosiernie jednak nie chcę się nad nim pastwić, zwłaszcza, że to młody aktor, który będzie miał jeszcze wiele szans na podszlifowanie swoich aktorskich umiejętności. Niemniej jednak zdecydowanie lepiej oglądało mi się jego filmowego przyjaciela – Bo, w którego wcielił się Wen Wang. Choć nie pojawia się on bardzo często, to jednak sceny z jego udziałem mają coś w sobie. Są humorystyczne oraz pełne energii. Postać Kristy również była niemrawa, za to Dexter Darden jako Deandre nadał całej produkcji więcej luzu.

Nie chce jednak skupiać się na minusach tej produkcji, ponieważ jest to trochę inny rodzaj filmu. Co innego wytykać błędy kinowych hitów a co innego krytykować film, który ma być skierowany do dzieci i młodzieży. To tak jakbym teraz zaczęła pisać o tym, że „Camp Rock” to fatalna produkcja. I może dla mnie personalnie by taka była, ale dla dzieciaków ją oglądających byłaby to rewelacja. Dlatego nie chcę pastwić się nad tym tytułem, zresztą nie twierdzę, że to okropny film. Patrzę na niego z perspektywy osoby zajaranej koszykówką oraz lubującej się w młodzieżowych produkcjach Disney’a. A w tym ramach film spełnił swoje założenie i nie żałuję, że go obejrzałam.

Ocena: 6/10

Przeczytaj również: ,,Wyrwa”. To człowiek tworzy metamorfozy [RECENZJA]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Martyna Kucybała

Martyna Kucybała

Dziecko Marvela, które nosi w sobie ogromne pokłady miłości do Spider-Mana oraz innych bohaterów i złoczyńców z Nowego Jorku. Z wielką chęcią wypiłaby szklaneczkę whisky w towarzystwie Jessici Jones i pobujała się po mieście z Milesem Moralesem. Miłośniczka kina, zwłaszcza tego bliskowschodniego. Uzależniona od kupowania Funko Popów i kart kolekcjonerskich a prywatnie ogromna fanka basketu i piłki nożnej.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy