Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

Pasażerowie nocy. Senna podróż pełna nostalgii [RECENZJA]

„Pasażerowie nocy”, jeden z najgłośniejszych filmów tegorocznego Berlinale, to ciepła historia rodzinna, w której – za sprawą unikalnej atmosfery – można się dosłownie rozpłynąć. Jest to przede wszystkim zasługa fantazyjnej, wrażliwej ścieżki dźwiękowej wywołującej w widzu nieuchwytne uczucie nostalgii. I to nostalgii za czymś, czego de facto, jako widzowie, nie mieliśmy okazji przeżyć (a przynajmniej większość z nas), fabuła przenosi nas bowiem do Paryża lat 80-tych. „Pasażerowie nocy” to nowy reżyserski projekt Mikhaëla Hersa, francuskiego twórcy znanego m.in. z „Na zawsze razem”.

Główną bohaterką jest Elisabeth (Charlotte Gainsbourg, Złota Palma za „Antychrysta”), samotna matka, która po odejściu męża zostaje sama z dwójką nastoletnich dzieci. To właśnie wtedy Elisabeth znajduje pracę w nocnej audycji radiowej i nawiązuje relację z Tallulah (Noée Abita, „Ava”) – ciężko potraktowaną przez los bezdomną nastolatką, której proponuje nocleg we własnym domu. Nowa znajomość i próba nabrania niezależności sprawią, że życie Elisabeth czekają bezpowrotne zmiany, w trakcie których kobieta na nowo odkryje swoją rolę w otaczającym ją świecie. Znajomość z Tallulah otworzy również na nowo wrażliwość nie tylko Elisabeth, ale i jej syna, aspirującego poety Matthiasa (debiutant Quito Rayon Richter).

Charlotte Gainsbourg jako Elisabeth, główna bohaterka.

 Akcja „Les passagers de la nuit”, ze względu na pracę głównej bohaterki, rozgrywa się większość czasu wieczorami i w nocy, co twórcy ubierają w doskonałe, malownicze (i mocno kinofilskie) kadry – dużo tutaj jazd motocyklem czy podziwiania nocnego nieba, co okraszone jest wspomnianą wcześniej, działającą na wyobraźnię muzyką. Jakbym miał do czegoś porównać ten film, byłby to wiersz czytany nieśpiesznie wieczorową porą przy kominku – mało dynamiczny metraż (co bynajmniej nie jest wadą) pozostawia sporo czasu na refleksję, a całość domknięta jest wyrazistą, emocjonalną puentą. Polecam przede wszystkim tym, który szukają seansu ciepłego jak kubek gorącej kawy w mroźny dzień.

Film obejrzeliśmy dzięki uprzejmości dystrybutora, Galapagos Films, któremu bardzo dziękujemy.

Zobacz również: pozostałe premiery kinowe w październiku 2022 oraz nasze recenzje trzech z nich – „Apokawiksy”, „Serca dębu” oraz „Amsterdamu”

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Picture of Robert Solski

Robert Solski

Student czwartego roku polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim i eskapista, który tak samo jak filmy pożera książki, a ostatnio też coraz częściej gra – i wirtualnie, i planoszowo. Stara się oglądać jak najwięcej kina niezależnego, usilnie jednak przeszkadza mu w tym słabość do blockbusterów i seriali. Lubi pisać o wszystkim, co go otacza – zwłaszcza o popkulturze.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy