Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

Serial „Ahsoka”, pomimo słabszego startu, wzniósł się na wyżyny [RECENZJA]

Przyszedł czas na podsumowanie i ocenienie całego sezonu Ahsoki. Serialu, który od samego początku mocno podzielił fanów Gwiezdnych wojen. Jedni (w tym ja) wierzyli, że serial pomimo średnich pierwszych odcinków się rozkręci, drudzy skreślili go już na samym początku. Wymagania widzów z moich obserwacji były dość spore. Serial przeważnie był porównywany do Mandalorianina oraz nawet Andora. Dlatego Dave Filoni był naprawdę pod dużą presją. Moim zdaniem dobrze sobie poradził. Zostałem fanem tej produkcji, cały czas jej kibicowałem i wierzyłem, że dowiezie. Nie zawiodłem się. W każdą środę dzięki Ahsoce i spółce bawiłem się świetnie. Jako że jestem z pokolenia tych fanów Gwiezdnych wojen, którzy wychowali się na prequelach i produkcjach typu Clone Wars. Niezmiernie się cieszę, że mogłem zobaczyć również Haydena Christensena jako Anakina Skywalkera z Wojen Klonów w wersji live action. Nikt mi nie odbierze radości, jaką czerpałem wtedy z oglądania piątego odcinka! Ahsoka to naprawdę dobry serial, który szczerze polecam.

Na plus

  • Ciekawa fabuła
  • Ulubione postaci w live action
  • Baylan Skoll
  • Powrót Haydena Christensena
  • Efekty specjalne i scenografia

Na minus

  • Relacja Ahsoki z Sabine
  • Mało Thrawna i Ezry
  • Trochę nudne pierwsze odcinki

Ahsoka potrzebowała szansy i czasu

Zgadzam się, że pierwsze odcinki nie należały do najlepszych. Były trochę zbyt nudne oraz nie za wiele wprowadzały do fabuły. Kolejnym minusem była Rosario Dawson, która jeszcze wtedy nie wyczuła za dobrze postaci wojowniczej Togrutanki. Jeszcze gorzej w moich oczach zaprezentowała się Natasha Liu Bordizzo jako Sabine Wren. Do samego końca sezonu nie potrafiłem się przekonać co do jej występu. Być może w drugim sezonie (raczej go dostaniemy) Mandalorianka trochę bardziej się rozwinie, jednak w pierwszej serii dla mnie Sabine jest jedną z najgorszych postaci. Na ratunek od pierwszych odcinków na szczęście przyszedł wybitny Ray Stevenson jako Baylan Skoll. To chyba niepodważalnie jedna z najlepiej napisanych i przede wszystkim zagranych postaci w tym serialu oraz nawet i w całej franczyzie. Jego charyzma, tajemnicze cele i motywacje to coś, co świetnie budowało napięcie w każdej scenie z jego udziałem.

Fot. Star Wars / C-3PO oraz Hera Syndulla

Jeden z najlepszych odcinków pt. Wojownik cienia był w zasadzie punktem zwrotnym całego serialu. Długo wyczekiwany mistrz Ahsoki Tano – Anakin Skywalker w końcu pokazał się swojej uczennicy. Było to ich pierwsze spotkanie twarzą w twarz od czasu końcówki Wojen Klonów. Większość fanów z pewnością doceniła te sceny oraz ich emocjonalną wagę. Od tego momentu podejście do całego serialu zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Już do samego końca cała produkcja trzymała równy poziom i ani przez chwilę nie obniżyła swoich lotów.

Ahsoka to piąty sezon Rebeliantów?

Najwięcej spekulacji zdecydowanie dotyczyło tego, czy Ahsoka to kontynuacji animowanego serialu Rebels. Wielu widzów obawiało się, że nie znając poprzednich produkcji, nie zrozumie postaci Ahsoki. Jest to trudny orzech do zgryzienia. Ja wypowiadam się jako osoba, która widziała wszystkie produkcje przed Ahsoką. Dlatego nie chcę przyjmować stanowiska na temat tego, czy osoby, które nie widziały Rebeliantów, Wojen Klonów czy Opowieści Jedi, nie czerpały frajdy z seansu całego sezonu. Natomiast wydaje mi się, że nawet jeśli się ich nie widziało, można było naprawdę wkręcić się w historię przedstawioną w Ahsoce. Wszystko zależy od indywidualnych oczekiwań widza. Jeżeli ktoś jest prawdziwym fanem, to doskonale wie, kim jest Ezra czy Wielki Admirał Thrawn i dzięki temu wyniósł dużo więcej z całego serialu niż przeciętny widz. Myśląc w drugą stronę, jeśli ktoś nie ma wielkich oczekiwań, tylko po prostu lubi takie produkcje, jak Star Wars za sam gatunek itp. to nie będzie wymagał dużo, tylko przyjmie historię taką, jaką mu podadzą. Nie będzie rozkładał tego na czynniki pierwsze, tylko będzie czerpał frajdę z tego co się dzieje na ekranie. Tak więc Ahsoka jest serialem, który jest dedykowany nie tylko zagorzałym fanom.

Fot. Wielki Admirał Thrawn

Serial jest bardzo przyjemny dla oka

To, co w najnowszej produkcji od Star Wars podobało mi się najbardziej, to przede wszystkim efekty wizualne, specjalne i inne technikalia. Od samego początku czułem, że oglądam serial ze świata Gwiezdnych wojen. Liczne pościgi kosmiczne, pojedynki na miecze świetlne oraz wiele innych czynników, które są charakterystyczne dla tej franczyzy, idealnie oddawały obraz i klimat tego uniwersum. To były Gwiezdne wojny, które ja uwielbiam najbardziej. Dużo akcji i efektów specjalnych. Uważam, że to jest ich największe DNA. Przeniesienie scen z Wojen Klonów do live action to był już całkiem majstersztyk wizualny.

Fot. Star Wars / Anakin oraz Ahsoka

Fabuła pierwszego sezonu również dowiozła

Pomimo że cały wątek dość długo się rozkręcał, finalnie dostaliśmy naprawdę ciekawą historię. Poszukiwania Wielkiego Admirała Thrawna oraz Ezry zakończyły się sukcesem, ale i porażką. Ponieważ Ahsoka razem z Sabine oraz Huyangiem zostali uwięzieni w nieznanej galaktyce. Otwarte zakończenie pierwszego sezonu zdecydowanie zwiastuje kolejną serię przygód Ahsoki, Sabine oraz Ezry. Dlatego pozostaje w niecierpliwości czekać na oficjalne ogłoszenie drugiego sezonu.

Fot. Star Wars / Anakin Skywalker

Ahsoka wypadła dobrze, ale liczę na więcej

Pierwszy zakończony już sezon był naprawdę przyjemnym doświadczeniem. Wiele uwielbianych przez fanów postaci pojawiło się w wersji live action, dowiedzieliśmy się, gdzie udał się Ezra z Thrawnem, zobaczyliśmy ponownie na ekranie Haydena w roli Anakina oraz Dartha Vadera. Dodatkowo poznaliśmy także świetną postać Baylana Skolla oraz dostaliśmy wiele innych świetnych prezentów od twórców. Jednak pod kątem całej fabuły zabrakło mi czegoś więcej. Nie zobaczyliśmy jeszcze prawdziwego oblicza Thrawna oraz jego ponad przeciętnych umiejętności strategicznych. Dlatego liczę na jeszcze większe fajerwerki w drugim sezonie. Mam nadzieję, że dostaniemy coś jeszcze lepszego niż w przypadku dobrego pierwszego sezonu. Natomiast jako podsumowanie, śmiało mogę polecić seans pierwszej serii Ahsoki za równo zagorzałym fanom Star Wars oraz tym, którzy po prostu lubię dobre produkcje science fiction o charakterze przygodowym.

Moja ocena to solidne 7/10.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Picture of Dawid Micał

Dawid Micał

Młody żurnalista z Rzeszowa. Redaktor naczelny studenckiego magazynu Nowy Akapit. Uwielbia oglądać postmodernistyczne, fantastyczne oraz polskie kino. Natomiast jego ulubione uniwersum to Star Wars. Interesuje się filmoznawstwem, czytaniem biografii oraz historią. W wolnej chwili lubi oglądać każdy sport. Dlatego tworzy podcast „Rozmowy Na Pół Gwizdka”, który możecie znaleźć na Spotify.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy