Jutrzejszej nocy (z niedzieli na poniedziałek) odbędzie się 97. ceremonia wręczenia Oscarów. Tegoroczny sezon przebiega w sposób bardzo nieprzewidywalny (co widać też w moich przewidywaniach nominacji), przez co tak naprawdę trudno o wyraźnych faworytów w wielu kategoriach – w porównaniu chociażby do dwóch ostatnich lat, gdzie nagrody Akademii Filmowej zostały zdominowane przez „Wszystko wszędzie naraz” i „Oppenheimera”. Niemniej, po rozdaniu wszystkich prekursorów, spora część wyborów wydaje się już raczej pewnych, choć ciężko wykluczyć niespodzianki. Szczególnie zażarty pojedynek dotyczy się w głównej kategorii i aktorce pierwszoplanowej. Czy to rok „Anory”, czy może jednak „Konklawe”? I czy nadszedł czas na pierwszego Oscara dla Demi Moore, czy może jednak – niczym w fabule „Substancji” – pokona ją młodsza, wschodząca gwiazda w postaci Mikey Madison? Zapraszam do ostatecznych przewidywań, gdzie typuję, kto moim zdaniem zwycięży we wszystkich 23 kategoriach.
Jeśli chodzi o nominacje, w tym roku wygląda to następująco: Prym wiedzie „Emilia Pérez” (13 miejsce), drugie miejsce na podium zajmują ex aequo „The Brutalist” i „Wicked” (po 10 nominacji), a podium zamykają „Kompletnie nieznany” i „Konklawe” (po 8 nominacji). Dalej mamy „Anorę” (6 nominacji), „Diunę: Część drugą” i „Substancję” (po 5 nominacji), „Nosferatu” (4 nominacje), „Sing Sing”, „Dzikiego robota” i „I’m Still Here” (po 3 nominacje) oraz „Wybrańca”, „Flow”, „Prawdzwy ból” i „Nickel Boys” (każdy z filmów zdobył po dwie nominacje).
Oscary 2025 – ostateczne przewidywania
FILM
- „Anora” (nasza recenzja)
- „The Brutalist” (nasza recenzja)
- „Emilia Perez” (nasza recenzja)
- „Konklawe” (nasza recenzja)
- „Wicked”
- „Kompletnie nieznany” (nasza recenzja)
- „Diuna: Część druga” (nasza recenzja)
- „Substancja” (nasza recenzja)
- „I’m Still Here”
- „Nickel Boys”
REŻYSERIA
- Brady Corbet, „The Brutalist”
- Sean Baker, „Anora”
- Jacques Audiard, „Emilia Perez”
- James Mangold, „Kompletnie nieznany”
- Coralie Fargeat, „Substancja”
Ten rok to niekwestionowanie rok Seana Bakera i „Anory”. Choć z początku wydawało się, że film – będący naturalnym frontunnerem po zwycięstwie w Cannes – zostanie zdominowany w sezonie przez „The Brutalist” (wskazywało na to przede wszystkim rozdanie Złotych Globów, na którym „Anora” została zupełnie pominięta), „Anora” szybko odbiła się z najważniejszymi zwycięstwami, czyli wyróżnieniem od gildii producentów (PGA), scenarzystów (WGA) i reżyserów (DGA). Jako wisienkę na torcie zdobył również Critics’ Choice, co było jedyną statuetką dla „Anory” na tym rozdaniu i udowodniło siłę produkcji jako jeden z najlepiej przyjętych przez krytykę filmów zeszłego roku. Co prawda BAFTA i SAG zadały „Anorze” dwa znaczące ciosy – na obu rozdaniach królowało bowiem drugie miejsce w wyścigu, czyli „Konklawe” – ale poprzednie zwycięstwa, zwłaszcza PGA i DGA, są w tej kategorii najczęściej decydujące i wciąż stawiają film Bakera i samego Bakera jako wyraźnych faworytów. Przypadki w XXI wieku, gdy film przegrał Best Picture mimo triumfu na PGA i DGA, są tylko dwa – „1917″ (pokonany przez „Parasite”) i „Tajemnice Brokeback Mountain” (pokonany przez „Crash”), i żaden z nich nie wskazuje na to, by miał swoje zastosowanie do Anory. „1917″ przegrało bowiem przez generujący ogromną pasję film Bonga Joon-ho, a „Brokeback Mountain” musiało ustąpić zwycięstwa ze względu na kontrowersyjną w tamtym czasie tematykę. „Anora” jest powszechnie uwielbiana i nie zbiera żadnych kontrowersji, a Baker jest już przez Akademię znany i ceniony – i uważam, że nic nie przeszkodzi mu na drodze do zdobycia swoich pierwszych, złotych statuetek.
Oczywiście zagrozić może „Konklawe” (najpewniej w pakiecie ze scenariuszem i montażem) oraz Brady Corbet, nagrodzony za reżyserię przez BAFTA czy Złote Globy. Zwycięstwo Bakera na DGA, gdzie nie był faworytem, wyraźnie pokazuje jednak, że pasja głosujących poniesie jego i jego film do zwycięstwa. „Konklawe” to duży konkurent w najlepszym filmie, ale fakt, że Oscary jako jedno z nielicznych rozdań pominęło w swoich nominacjach Edwarda Bergera, wyraźnie pokazuje, że akademicy nie podzielą do tego filmu tak wielkiej miłości, jak z początku można było się spodziewać.

AKTORKA PIERWSZOPLANOWA
- Mikey Madison, „Anora”
- Demi Moore, „Substancja”
- Karla Sofía Gascón, „Emilia Perez”
- Cynthia Erivo, „Wicked”
- Fernanda Torres, „I’m Still Here”
AKTOR PIERWSZOPLANOWY
- Adrien Brody, „The Brutalist”
- Timothée Chalamet, „Kompletnie nieznany”
- Ralph Fiennes, „Konklawe”
- Colman Domingo, „Sing Sing”
- Sebastian Stan, „Wybraniec”
W „aktorce pierwszoplanowej” mamy bardzo podobną sytuację, jak w zeszłym roku w przypadku Emmy Stone i Lily Gladstone. Demi Moore ma na koncie SAG, Globa i Critics’ Choice, a Mikey tylko BAFTĘ. Co więc sprawia, że Moore nie jest wyraźną faworytką? Przede wszystkim duża korelacja BAFT w tej kategorii z Oscarami (co ostatecznie pozwoliło w zeszłym roku zwyciężyć Emmie Stone) oraz moc samego filmu Madison, czyli „Anory”, który bije się o zwycięstwo w głównej kategorii. Moore na swoim korzyść ma za to udział w filmie będący niemal murowanym zwycięzcą Oscara za charakteryzację, świetną kampanię z viralowymi przemowami, film wysoko ceniony przez zagranicznych głosujących oraz narrację powrotu, jako weteranka, która jeszcze nigdy nie zdobyła znaczącej nagrody aktorskiej. I te czynniki, w mojej opinii, ostatecznie będą świadczyć o jej triumfie nad młodszą Mikey. Nie można jednak wykluczyć scenaruisza, w którym „Anora” zgarnie nagrodę aktorską w pakiecie z filmem, reżyserią i scenariuszem.
Co do aktora – Brody ma to w kieszeni jako laureat BAFTy, Critics’ Choice i Złotego Globu. Zwycięstwo Chalameta na SAG nie ma aż takiego oddźwięku z racji, że gildia aktorów rozdała w tym roku swoje nagrody już po zakończeniu głosowania na Oscary.
AKTORKA DRUGOPLANOWA
- Zoe Saldaña, „Emilia Perez”
- Ariana Grande, „Wicked”
- Isabella Rossellini, „Konklawe”
- Monica Barbaro, „Kompletnie nieznany”
- Felicity Jones, „The Brutalist”

AKTOR DRUGOPLANOWY
- Kieran Culkin, „Prawdziwy ból”
- Yuri Borisow, „Anora”
- Edward Norton, „Kompletnie nieznany”
- Guy Pearce, „The Brutalist”
- Jeremy Strong, „Wybraniec”
Jedne z dwóch najpewniejszych kategorii tego roku. Saldaña i Culkin wygrali wszystko, co tylko mogli, sweepując sezon – do tego stopnia, że żaden z nich nie ma nawet wyraźnego konkurenta. Teoretycznie oboje mają pewne słabości (brak „Prawdziwego bólu” w najlepszym filmie czy kontrowersje wokół „Emilii Perez”), ale w żadnym momencie im one nie zaszkodziły – i nie zaszkodzą również na ostatniej prostej.
SCENARIUSZ ADAPTOWANY
- Peter Straughan, „Konklawe”
- Jacques Audiard, Thomas Bidegain, „Emilia Perez”
- James Mangold, Jay Cocks, „Kompletnie nieznany”
- RaMell Ross, Joslyn Barnes, „Nickel Boys”
- Greg Kweder, Clint Bentley, „Sing Sing”
SCENARIUSZ ORYGINALNY
- Sean Baker, „Anora”
- Coralie Fargeat, „Substancja”
- Jesse Eisenberg, „Prawdziwy ból”
- Brady Corbet, Mona Fastvold, „The Brutalist”
- Tim Fehlbaum, Moritz Binder, „September 5″
„Konklawe” ma statuetkę w kieszeni, niemniej „Anora” ma dwóch wyraźnych konkurentów, czyli „Substancję” (ze zwycięstwem w Cannes i na Critics’ Choice) oraz „Prawdziwy ból” (z ostatnim zwycięstwem na BAFTA). Eisenberg przegrał jednak z Bakerem na rozdaniu WGA, więc jest wyraźnie słabszy. A „Substancja”? To silny film i jeden z czarnych koni, lecz czuję się pewniej, stawiając na film będący faworytem w głównej kategorii i reżyserii.
MONTAŻ
- Nick Emerson, „Konklawe”
- Juliette Welfling, „Emilia Perez”
- Sean Baker, „Anora”
- Dávid Jancsó, „The Brutalist”
- Myron Kerstein, „Wicked”
Montaż to bez wątpienia jedna z najtrudniejszych do przewidzenia kategorii w tegorocznym wyścigu, i tak naprawdę zdarzyć się może tu naprawdę wszystko – no, może z wyjątkiem triumfu „The Brtualist”, którego już sama nominacja była niemałym zaskoczeniem. Na korzyść „Anory” działa fakt, że za montaż odpowiada sam Sean Baker, będący również scenarzystą i reżyserem swojego filmu – lecz czy głosujący montażyści będą chcieli go nagrodzić, gdy w stawce mamy również bardzo efektownie zmontowaną „Emilię Perez” czy tradycyjne, ale bardzo porządnie wypadające pod tym względem „Konklawe”? Moim zdaniem nie i sądzę, że Emerson odbierze na nadchodzącej gali swoją pierwszą statuetkę – tym bardziej, że „Konklawe” jest teraz tak mocne w głównych kategoriach. A może jednak „Wicked”, czyli świetnie przyjęta, filmowa wersja kultowego musicalu? Naprawdę ciężko powiedzieć, co się wydarzy.
ZDJĘCIA
- Lol Crawley, „The Brutalist”
- Greg Fraser, „Diuna: Część druga”
- Jarin Blaschke, „Nosferatu”
- Paul Guilhaume, „Emilia Perez”
- Edward Lachman, „Maria Callas”
Choć „Brutalista” osłabł w filmie i reżyserii, Lolowi Crawleyowi już nikt nie odbierze Oscara za zdjęcia, szczególnie po zwycięstwie na BAFTA, mających w tej kategorii dużą korelację z Oscarami. „Diuna” nie generuje tym razem takiej pasji wśród Akademii, jak „Część pierwsza”, i to będzie jej główną przeszkodą. „Brutalista” może za to przegrać sporo nagród po drodze, na rzecz chociażby „Konklawe”, ale statuetkę za zdjęcia uważam za pewną.

KOSTIUMY
- Paul Tazewell, „Wicked”
- Lisy Christl, „Konklawe”
- Linda Muir, „Nosferatu”
- Janty Yates, David Crossman, „Gladiator II” (nasza recenzja)
- Arianne Phillips, „Kompletnie nieznany”

SCENOGRAFIA
- „Wicked”
- „Diuna: Część druga”
- „The Brutalist”
- „Nosferatu”
- „Konklawe”
Kostiumy i scenografia to dwie kategorie, w których raczej pewny jest triumf „Wicked”. Film Johna M. Chu bez wątpienia podoba się w branży, ale z racji, że nie liczy się już w grze „o złoto” (czyli w kategoriach Above The Line – reżyserii, scenariuszu czy aktorskich), to odbije sobie w technicznych. No, też nie w każdych, bo efekty specjalnie skradnie „Diuna”, a charakteryzację „Substancja”, ale kostiumy i scenografia – będące jednocześnie najbardziej chwalonymi elementami produkcji – powinny trafić na konto tego filmu bez problemu. Tym bardziej, że taki jest również konsensus po BAFTA i Critics’ Choice. No i umówmy się – to właśnie kostiumy i scenografia sprawiają, że kinowa wersja „Wicked” tak bardzo wyróżnia się wizualnie.
CHARAKTERYZACJA
- „Substancja”
- „Wicked”
- „A Different Man” (nasza recenzja)
- „Nosferatu”
- „Emilia Perez”
MUZYKA
- Volker Bertelmann, „Konklawe”
- Daniel Blumberg, „The Brutalist”
- Clément Ducol, „Emilia Perez”
- Kris Bowers, „Dziki robot”
- John Powell, Stephen Schwart, „Wicked”
Nieco na przekór najpopularniejszym typowaniom, tu również decyduję się postawić na „Konklawe”. „Brutalist” to film, który może wygrać bardzo dużo, albo bardzo mało — i patrząc na to, jak rozwijał się sezon, skłaniam się ku tej drugiej opcji. Dlatego też, sądząc, że „Brutalist” wyjdzie z gali jedynie ze statuetką za zdjęcia i głównego aktora, w muzyce typuję „Konklawe”, czyli jedynego bezpośredniego konkurenta filmu Corbeta. Choć sercem jestem za aranżacjami Blumberga, ścieżce dźwiękowej Bertelmanna też trudno odmówić kunsztu.
PIOSENKA
- „El Mal”, „Emilia Perez”
- „Mi Camino”, „Emilia Perez”
- „Like a Bird”, „Sing Sing”
- „The Journey”, „The Six Triple Eight”
- „Never Too Late”, „Elton John: Never Too Late”
DŹWIĘK
- „Kompletnie nieznany”
- „Wicked”
- „Diuna: Część druga”
- „Dziki robot”
- „Emilia Perez”
Piosenka to non-brainer, niemniej w przypadku dźwięku decyduję się nieco zaryzykować i stawiam na „Kompletnie nieznanego”. Oczywiście film może skończyć ala „Elvis” i nie wygrać zupełnie nic, niemniej patrząc, jakie wywarł wrażenie na członkach akademii po samej liczbie nominacji (w tym również dla reżysera, czego nie brałem pod uwagę), nie sądzę, by głosujący chcieli odprawić go z kwitkiem. Plus sądzę, że ma to spory sens, zważywszy również na to, jak w produkcji Mangdolda ważną rolę pełni dźwięk sam w sobie – razem z muzyką jest w zasadzie jednym z bohaterów. Nie bez znaczenia jest również zwycięstwo „Kompletnie nieznanego” w tej kategorii na rozdaniu Cinema Audio Society Awards.

EFEKTY SPECJALNE
- „Diuna: Część druga”
- „Królestwo Planety Małp” (nasza recenzja)
- „Obcy: Romulus” (nasza recenzja)
- „Wicked”
- „Better Man”
Jedyny pewny w tym roku Oscar dla „Diuny” to właśnie ten za efekty specjalne. Poprzednik zdobył aż 6 statuetek, więc będzie to dużo spadek, niemniej zupełnie nie zdziwi mnie taki rezultat, gdyż Akademia zwyczajnie nie lubi nagradzać kontynuacji za te same dokonania, co oryginalnej produkcji. A że „Diuna: Część druga” jest niejako przedłużeniem pierwszego filmu, tym bardziej ma to swoje zastosowanie w tym przypadku. Niemniej efekty są w tym przypadku tak pewne, jak Oscar za efekty specjalne na Oscarach 2026 za trzecią część „Avatara”.
FILM ANIMOWANY
- „Dziki robot” (nasza recenzja)
- „Flow”
- „W głowie się nie mieści 2″
- „Wallace i Gromit: Zemsta pingwina”
- „Pamiętnik ślimaka”
Kolejne starcie tytanów. „Dziki robot” ma poparcie gildii producentów, nagrodę Annie oraz dużego dystrybutora (Universal), w dodatku za film odpowiada renomowane studio (DreamWorks), a za reżyserię – uznany twórca (Chris Sanders, „Lilo i Stich”, „Jak wytresować smoka”). W dodatku nominacje do najlepszej muzyki i dźwięku w przypadku animacji są praktycznie pewniakiem do Oscara – był tylko jeden wyjątek od tej reguły, czyli rok 2022, kiedy nominowane do dźwięku „Potwory i spółka” musiały uznać wyższość „Shreka”. A co ma „Flow”? Niezwykle istotną nominację do filmu międzynarodowego, Złoty Glob oraz nietuzinkową kampanię promocyjną realizowaną za znacznie mniejsze nakłady pieniężne. Ale co wybiorą Oscary? W takich sytuacjach rozegra się to, moim zdaniem, na zasadzie konkursu popularności; „Dziki robot” jest tą większą i uznaną animacją roku, którą oglądają i polecają wszyscy. „Flow” to zaś film niezależny, który odnosi ogromne sukcesy, ale nie sądzę, by tak masowo przebił się do świadomości akademików. Co prawda mowa o tej samej Akademii, która w ostatnich latach nagrodziła „Pinokia” i „Chłopca i czaplę”, ale za tymi filmami – w odróżnieniu od „Flow” – stały duże nazwiska. I tutaj też to nazwisko, czyli Sanders, ostatecznie okaże się kluczowe.
PEŁNOMETRAŻOWY FILM DOKUMENTALNY
- „Nie chcemy innej ziemi” (nasza recenzja)
- „Porcelain War”
- „Sugarcane: rozliczenie z przeszłością”
- „Soundtrack to a Coup d’Etat”
- „Black Box Diaries”
„Nie chcemy innej ziemi” w dalszym ciągu pozostaje niszowym, dokumentalnym indykiem bez dystrybutora, ale temat poniesie ten film do samego końca. A jeśli nie – cóż, wtedy faktycznie trzeba będzie zgodzić się z Jonathanem Glazerem, który w zeszłorocznej przemowie dosyć dobitnie wypowiedział się na temat globalnego odwracania wzroku od tragedii. Choć „Wojna porcelanowa”, traktująca o rosyjskiej inwazji, również opowiada o bardzo istotnym konflikcie, i ciężko ocenić, który przekaz ostatecznie głosujący uznają za ważniejszy.
FILM MIĘDZYNARODOWY
- „Emilia Perez” (Francja)
- „I’m Still Here” (Brazylia)
- „Nasienie świętej figi” (Niemcy)
- „Dziewczyna z igłą” (Dania)
- „Flow” (Łotwa)
Wielu typuje „I’m Still Here” i jakkolwiek nie sądzę, by brazylijski film był bez szans – wszak zaskoczył wszystkich nominacją do Best Picture – to jednak nie uważam, by „Emilia Perez” trafiła tego jednego Oscara, po którego zmierza od samego początku swojej drogi festiwalowej. Film Audiarda ma na koncie cztery Złote Globy, dwie BAFTy, nagrodę Jury z Cannes, Critics’ Choice, Europejskie Nagrody Filmowe, Goyę, pokaźną kolekcję Cezarów oraz 12 nominacji w innych kategoriach. Co ma „I’m Still Here”? Kika laurów z Wenecji czy aktorskich statuetek dla Fernandy Torres – i to w zasadzie tyle. Nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym „Emilia… przegrywa film międzynarodowy, i to nawet mimo kontrowersji związanych z Karlą Sofią Gascón.
KRÓTKOMETRAŻOWA ANIMACJA
- „Wander to Wonder”
- „Beautiful Men”
- „In the Shadow of the Cypres”
- „Yuck!”
- „Magic Candies”

Poziom animacji krótkometrażowych w tym roku jest bardzo wysoki, lecz trudno mi uwierzyć, że będące faworytem po BAFTA i Annie „Wander to Wonder” trafi w gusta akademików na tyle, by zdobyć to wyróżnienie. To film prześwietny i z jedyną w swoim rodzaju atmosferą, lecz uważam, że ostatecznie serca głosujących zdobędzie „Magic Candies” – nie tylko przez oryginalny i dobrze poprowadzony pomysł, ale i uroczą animację i familijny charakter. „Yuck” – będące jednym z faworytów, umocnione przez Cezara – jest dla mnie zbyt proste, krótkie i mało zapadające w pamięć, aby przebić się wśród tak mocnej konkurencji.
KRÓTKOMETRAŻOWY DOKUMENT
- „Incident”
- „I am ready, Warden”
- „Instruments of a Beating Heart”
- „The Only Girl in the Orchestra”
- „Death by Numbers”
KRÓTKOMETRAŻOWA FABUŁA
- „The Man Who Could Not Remain Silent”
- „A Lien”
- „I’m Not a Robot”
- „The Last Ranger”
- „Anuja”
„A Lien” to mocny kandydat, ale już w zeszłym roku omyłkowo typowałem „Black, Red and Blue”, sądząc, że głosujący opowiedzą się za przekazem politycznym, gdy w praktyce wybrali… cóż, po prostu coś, co bardziej spodobało im się jako sam film. A że za „Anują” stoi Netflix, to właśnie ona będzie najczęściej oglądana i polecana – tym bardziej, że film Adama J. Gravesa, choć podsuwa wiele pytań natury filozoficznej, ostatecznie jest przede wszystkim ciepłym na serce, przyjemnym i potrzebnym seansem. Kategorie krótkometrażowe są jednak całościowo w tym roku tak mocne, że nie będę rozczarowany innymi wyborami.
Przeczytaj również: Analogowe wspomnienia. Wywiad z Moniką Majorek, reżyserką „Innego końca nie będzie”